niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 1.

     Kiedy mama zgodziła się, bym pojechała na Obóz Herosów byłam w siódmym niebie. Kilka dni przed obozem zaczęłam się pakować. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy: szczoteczka, pasta, szczotka do włosów, ubrania i wiele innych. Miałam wielką walizkę. Kilka godzin przed wyjazdem mama zawiozła mnie do Marthy, bo to z nią jadę na obóz.
      Jedziemy! Podróż trwała kilka godzin i oto jesteśmy. Obóz Półkrwi. Gdy czekaliśmy na wszystkich HEROSÓW zauważyłam Simona. Zapomniałam, że on też miał przyjechać. Chociaż ktoś znajomy, pomyślałam. Przywitałyśmy się z nim i poszliśmy na obiad.
      Jadalnia była ogromna. Czerwone krzesła, stare, drewniane stoły i pięknie zdobione ściany.
- Ale tu pięknie! - powiedziałam
- To jeszcze nie wszystko. – usłyszałam głos za moimi plecami. Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy mężczyznę w średnim wieku. Miał czarne włosy i oczy w odcieniu fiołkowo-różowym. – Jestem waszym nauczycielem. Nazywam się Leon. A wy?
- Jestem Mia. – powiedziałam
- Ja Martha.
- A ja Simon.
- Miło mi was poznać. Oraz witam na Obozie Herosów! – powiedział Leon.
       Poszliśmy usiąść do stołu. Obiad był przepyszny. Gdy skończyliśmy zaczął przemawiać Leon:
- Myślicie, że ten obóz, – zakreślił rękami okrąg dla efektu . – jest tylko zmyślony? Mylicie się. Obóz Herosów jest dla dzieci PÓŁKRWI! Jesteście tymi dziećmi. Przyciągało was tutaj. I chcę, abyście dotrzymali obietnicy i nie zdradzali tego nikomu.  Wiem, że trudno w to uwierzyć , ale jesteście nimi, a bogowie istnieją. Będziemy czekać na uznanie. Pytania?
       Kilka osób podniosło ręce, a ja wzięłam się w garść i też podniosłam rękę. Leon wybrał mnie pierwszą 
- Tak, Mia? – zapytał Leon. Patrzyli na mnie wszyscy, ale zapytałam.
- Czy Olimp nadal jest w Nowym Jorku? – kilka osób wstrzymało oddechy.
- Tak. Nadal tam jest.- spojrzał na nas dziwnie jakby nie wiedział, że wiemy wszystko na temat obozu. - Jest ktoś z okolic? – zgłosiłam się ja, Martha i Simon.
- No, no… Trzech herosów w jednej okolicy? Ciekawe …
- Yghym… Leonie, my chodzimy razem do klasy… - powiedziałam. Wszyscy się we mnie wpatrywali z przerażeniem. Wiem jak musiałam wyglądać. Rozmierzwione włosy, przekrzywione okulary, piegi, rumieńce i grymas na twarzy.

- Interesujące. Ale dość o tym wszyscy do… -urwał i spojrzał na mnie .Nie , na coś co było nade MNĄ. Nad moją głową wisiał trójząb. Już wiem co się stało. Jestem córką Posejdona. Spojrzałam na swoich przyjaciół, a zaraz potem ogarnęła mnie ciemność.

3 komentarze:

  1. Hej.. ;)
    Początek trochę chaotyczny.. Ale ciekawy.
    Zapraszam do mnie : daughter-of-water.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie chodź wszystko tak szybko się dzieje ;)
    Zapraszam na new do mnie :*
    http://wkreconawmitologie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń